Kawały o policjantach

Zatrzymuje drogówka młodego kolesia i pyta się:
– Piłeś coś chłopcze? Bo coś mi wyglądasz podejrzanie!
– Nie!
– Hmm alkomat mamy zepsuty więc nie możemy sprawdzić czy czegoś nie dziabnąłeś, więc zadam ci pytanie jako test. Jak odpowiesz prawidłowo to cie puścimy.
– Spoko.
– Pierwsze pytanie. Jedziesz droga i widzisz dwa światła z naprzeciwka, co to może być?
– No samochód, nie?
– No tak, ale jaki? Audi, mercedes czy seat? No widzę ze chyba oblejesz test młodzieńcze! Dam ci szansę i zadam jeszcze jedno pytanie.
– Jedziesz drogą i widzisz jedno światło z naprzeciwka, co to jest?
– No wiadomo że motor!
– Eee, ale jaki? Suzuki, honda, czy kawasaki? No nic chłopcze oblałeś test.
Koleś wkurwił się nieziemsko, pomyślał chwile i nawija do gliniarza:
– Panie władzo, a czy ja mogę zadać pytanie?
– A no wal śmiało młody człowieku.
– Na poboczu drogi stoi blondynka w miniówce, z dekoltem aż jej cycki widać i zatrzymuje TIR-a. Kto to jest?
– No wiadomo, że k**wa!
– No tak. Ale kto? Twoja matka, żona, czy córka?

***

Na przejściu granicznym w Hrebennem zajeżdża czarny Mercedes 600.
Wysiada młody facet w czarnym garniturze i otwiera bagażnik. Podchodzi do niego celnik i zaczyna klasyczne pytania:
– Narkotyki?, broń?, dewizy?
– Oczywiście – odpowiada kierowca i otwiera walizki.
Celnik z niedowierzaniem patrzy na zawartość waliz.
Pierwsza wypełniona po wierzch foliowymi torebeczkami z białym proszkiem, druga pełna kałachów, w trzeciej równo poukładane paczki 100 dolarowych banknotów.
– To wszystko pana?
– Nie – odpowiada młody człowiek – to jest Pana, moje jest w tamtym tirze.

***

W czasach, gdy mieliśmy jeszcze milicję, a nie policję, pewien milicjant
przyniósł do domu wykrywacz kłamstw, który na wypowiedziane kłamstwo reagował
dźwiękiem „Piiii!”. W pewnym momencie do domu wbiega synek i mówi:
– Dostałem dzisiaj piątkę z matematyki!
– Piiii! – reaguje wykrywacz.
– No i czego kłamiesz szczeniaku! – krzyczy oburzona matka – Ja dostawałam w
szkole same piątki.
– Piiii!
– No niech będzie – czwórki.
– Piiii!
– No dobra – trójki.
– Piiii!
– No cicho już, przynosiłam same dwóje – odpowiada zrezygnowana matka.
A na to wyrywa się ojciec:
– A jak ja chodziłem do szkoły….
– Piiii!

***

Policjant wraca z pracy i już od progu woła:
– Kochanie, dostałem bilety i wieczorem idziemy na „Jezioro łabędzie”.
Po obiedzie widzi, ze żona starannie zmiata okruszki chleba i pakuje w torebkę.
– Po co to?
– No jak to, idziemy na „Jezioro łabędzie”, to dla ptaków.
– Oj ty głupia, to taki balet, tancerki znaczy się tańczą.
– Patrzcie go, jaki mądry się znalazł. A jak szlimy na „Wesele” Wyspiańskiego, to kto wziął pół litra?

***

Na policję wpada zziajany facet i krzyczy:
– Okradli mi sklep!
– A był poświęcony?
– Nie.
– To nie ma przestępstwa.
– A co jest?!
– Kara boska!

***

Policjant wysłał swoją żonę i dziecko na wakacje nad morze. Po tygodniu dołączył do nich. Chciał szybko uprawiać seks ze swoją żoną.
– Nie, kochanie, nie możemy, dziecko patrzy.
– Masz rację, chodźmy na plażę.
Po chwili uprawiają seks na pustej plaży. Nagle pojawia się policjant.
– Natychmiast włóżcie swoje ubranie, wstydźcie się, nie możecie tego robić publicznie!
– Racja – powiedział mąż – to był moment słabości. Nie widzieliśmy się przez tydzień. Widzisz, jestem policjantem i byłoby bardzo dziwnie, gdybyś mnie ukarał.
– Nie martw się, jesteś kolegą po fachu i to jest twój pierwszy raz. Ale już trzeci raz w tym tygodniu złapałem tę szmatę uprawiającą seks na plaży i tym razem zapłaci.

***

Komisariat policji. Dyżurka. Dzwoni telefon. Dyżurny odbiera:
– Komisariat Policji, słucham?
– Dzień dobry. Czy to wasz komisariat wysyłał wczoraj wieczorem patrol na Aleję Lipową 74 przez 3?
– Chwileczkę, już sprawdzam. Tak. Mieliśmy zgłoszenie naruszenia ciszy nocnej – głośna muzyka, wraski…
– Mam prośbę. Czy możecie ich przysłać jeszcze raz? Zapomnieli zabrać czapkę i pistolet. No i zdjęcia obejrzą, fajne wyszły!

***

Strażnik otwiera drzwi celi i mówi do więźnia:
– Przyszła pana odwiedzić żona.
– Która?
– Bez głupich dowcipów!
– Jakie dowcipy? Przecież siedzę za bigamię!

***

– Proszę pani tu się nie wolno kąpać – mówi policjant wychodząc zza krzaków do stojącej nad brzegiem nagiej dziewczyny.
– To nie mógł pan powiedzieć gdy się rozbierałam?
– Rozbierać się wolno…

***

W nocy policjant wraca do domy i mówi żonie:
– Napadła mnie banda chuliganów, ale jednego tak kopnąłem że mu kredki z tornistra wypadły!

***

Jedzie kierowca ciężarówki i widzi zielonego ludzika. Pyta się ludzika:
– Czemu stoisz na ulicy?
– Jestem bardzo głodny i jestem pedałem
Dał mu kanapkę i pojechał dalej. Spotyka czerwonego ludzika. Pyta się ludzika:
– Czemu stoisz na ulicy? – chce mi się pić i jestem pedałem
Dał mu picie i pojechał dalej.
Widzi niebieskiego ludzika. Wkurzony wysiada i pyta:
– A ty pedale czego chcesz?
– Prawo jazdy i dowód rejestracyjny.

***

W kosmos wysłano małpę i policjanta. Pierwsza kopertę z zadaniami otworzyła małpa: „Nacisnąć przycisk, włączyć akumulatory, przeprowadzić badania”.
Po chwili kopertę przeznaczona dla siebie otworzył policjant:
„Nakarmić małpę, położyć się spać”.

***

Idzie ulicą pewien pan i zauważa gliny. Podchodzi do jednego z policjantów i się pyta:
– Przepraszam czy można powiedzieć do policjanta osioł?
– Oczywiście że nie, bo dostanie pan mandat za obrazę władzy
– Aha, a czy mogę do osła powiedzieć policjant?
– To pan może.
– Aha, dziękuje panie policjancie

***

Egzamin na policjanta.
– Co to jest – pyta egzaminator – Zaczyna się na B i wszyscy w tym chodzą?
– Buty.
– Znakomicie, przyjęty! Poproś następnego.
Nowo upieczony policjant wychodząc z sali szepce:
-Jak będą pytać o chodzenie, mówcie, że to buty.
Po chwili:
– Co to jest: wisi na ścianie i chodzi, na literę: Z?
– A ma sznurówki?
– Nie.
– No to zandały!

***

Policjant zamknął się w komórce i przez kilka dni rozbierał swój nowo kupiony samochód na części.
Żona się pyta :
– Po co to robisz?
– Poprzedni właściciel powiedział mi, ze włożył w niego 5 tysięcy!

***

Jechało dwóch policjantów radiowozem i nagle jednego z nich rozbolał żołądek.
Mówi do kolegi:
– Piotrek, zatrzymaj samochód, muszę na chwilę iść w krzaki. Zatrzymali się, wyszedł. Po chwili znowu krzyczy do kolegi;
– Piotrek, rzuć mi bloczek z mandatami – nie mam się czym podetrzeć!
– Czyś ty zwariował? Weź 10 złotych i sobie podetrzyj.
Po pewnym czasie pechowy policjant wychodzi z krzaków, ale jest jakoś dziwnie upaprany.
– A ty coś taki umazany?
– Miałem tylko osiem pięćdziesiąt…

***

Pijak podchodzi do policjanta stojącego na ulicy.
-Czy mogę koło pana postać?
-Nie wypada, aby palant stał przy sokole – odpowiada policjant.
W tym momencie pijak unosi ramiona i mówi:
-To ja już odlatuję!

***

Podczas szkolenia policjantów prelegent pyta jednego z nich:
– Jeśli ma pan po lewej ręce zachód, po prawej ręce wschód, a z przodu – północ, to co ma pan z tyłu?
– Powiedziałbym – odpowiada policjant – Ale się wstydzę…

***

Facet spotyka kolegę policjanta na ulicy.
– Cześć co robisz?
– Niosę piwo dla komendanta.
– A po co ci te drzwi?
– Kazał przynieść coś do otwierania.

Dodaj komentarz